*Oczami
Kate*
Po
spotkaniu z Jeffem całą w skowronkach wróciłam do domu. W salonie
siedział Drake. Nic nie może popsuć mi teraz humoru. Nawet mój
brat.
- Czy ty wiesz która jest godzina? - zapytał tonem pełnym jadu.
- Pierwsza w nocy? - odpowiedziałam złośliwie pytaniem na pytanie.
- Nie pyskuj mi tu. Miałaś iść tylko na spacer, a szlajasz się po nocach nie wiadomo gdzie. - powiedział wkurzony.
- Powiedz po prostu, że chcesz wiedzieć gdzie byłam i daj mi spokój dobra? - powiedziałam lekko poirytowana.
- A więc gdzie byłaś tyle czasu? I nie próbuj ściemniać. - powiedział już spokojniej.
- Jeżeli tak bardzo interesuje Cię moje życie prywatne to proszę bardzo. Byłam z Jeffem na randce. - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju.
O
dziwo nie usłyszałam żadnych sprzeciwów, co mnie naprawdę
ucieszyło.
*Oczami
Jeffa*
Kiedy
wróciłem do hotelu rzuciłem się na łóżko, wziąłem telefon i
zacząłem pisać z Kate. Pisałem z nią do samego rana, aż
zasnąłem. Obudziłem się o 13tej. Kiedy tylko otworzyłem oczy od
razu pomyślałem o mojej dziewczynie. Poszedłem pod prysznic. Kiedy
się ogarnąłem i ubrałem poszedłem zjeść śniadanie. Tak
śniadanie o 13 zajebiste wyczucie czasu. Po śniadaniu od razu
zadzwoniłem do mojej księżniczki i umówiłem się z nią na
randkę o 18 w parku niedaleko jej domu. Dlaczego akurat tam? To
proste. To opuszczony park, który ma swój urok. Jest w nim tajemne
miejsce.
Za starymi drzewami jest mała polana z ogromnym drzewem na
środku obok którego jest małe jezioro. Po krótkiej rozmowie z
Kate pojechałem wszystko przygotować. Kiedy wszystko było gotowe
pojechałem do hotelu się ogarnąć. Kiedy byłem już gotowy
pojechałem do parku i czekałem na moją dziewczynę.
Kiedy zobaczyłem Kate bardzo się ucieszyłem. Czułem jakbym nie widział jej co najmniej tydzień, a nie widzieliśmy się zaledwie kilka godzin. Kate wyglądała pięknie.
Podbiegłem do niej i przytuliłem ją. Kiedy odkleiliśmy się od siebie pocałowałem ją i chwyciłem za rękę. Poszliśmy w głąb parku. Kiedy Kate zobaczyła co przygotowałem oniemiała z radości po czym rzuciła mi się na szyję.
- Kocham Cię. - wyszeptała mi do ucha.
- Ja Ciebie też kwiatuszku. - odpowiedziałem zadowolony.
Usiedliśmy na kocu pod ogromnym drzewem i zjedliśmy romantyczną kolację przy świecach, które wcześniej przygotowałem. Kiedy już byliśmy najedzeni siedzieliśmy rozmawiając o różnych głupotach.
Do domu odprowadziłem moją ślicznotkę ok godziny pierwszej nad ranem. A sam wróciłem do hotelu. To był bardzo udany wieczór.
*****************************************
No to mamy rozdział 10 mam nadzieję, że wam się podobał :) Do następnego :)


