wtorek, 3 listopada 2015

Rozdział 10

*Oczami Kate*
Po spotkaniu z Jeffem całą w skowronkach wróciłam do domu. W salonie siedział Drake. Nic nie może popsuć mi teraz humoru. Nawet mój brat.
  • Czy ty wiesz która jest godzina? - zapytał tonem pełnym jadu.
  • Pierwsza w nocy? - odpowiedziałam złośliwie pytaniem na pytanie.
  • Nie pyskuj mi tu. Miałaś iść tylko na spacer, a szlajasz się po nocach nie wiadomo gdzie. - powiedział wkurzony.
  • Powiedz po prostu, że chcesz wiedzieć gdzie byłam i daj mi spokój dobra? - powiedziałam lekko poirytowana.
  • A więc gdzie byłaś tyle czasu? I nie próbuj ściemniać. - powiedział już spokojniej.
  • Jeżeli tak bardzo interesuje Cię moje życie prywatne to proszę bardzo. Byłam z Jeffem na randce. - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju.
O dziwo nie usłyszałam żadnych sprzeciwów, co mnie naprawdę ucieszyło.
*Oczami Jeffa*
Kiedy wróciłem do hotelu rzuciłem się na łóżko, wziąłem telefon i zacząłem pisać z Kate. Pisałem z nią do samego rana, aż zasnąłem. Obudziłem się o 13tej. Kiedy tylko otworzyłem oczy od razu pomyślałem o mojej dziewczynie. Poszedłem pod prysznic. Kiedy się ogarnąłem i ubrałem poszedłem zjeść śniadanie. Tak śniadanie o 13 zajebiste wyczucie czasu. Po śniadaniu od razu zadzwoniłem do mojej księżniczki i umówiłem się z nią na randkę o 18 w parku niedaleko jej domu. Dlaczego akurat tam? To proste. To opuszczony park, który ma swój urok. Jest w nim tajemne miejsce.
Za starymi drzewami jest mała polana z ogromnym drzewem na środku obok którego jest małe jezioro. Po krótkiej rozmowie z Kate pojechałem wszystko przygotować. Kiedy wszystko było gotowe pojechałem do hotelu się ogarnąć. Kiedy byłem już gotowy pojechałem do parku i czekałem na moją dziewczynę.

Kiedy zobaczyłem Kate bardzo się ucieszyłem. Czułem jakbym nie widział jej co najmniej tydzień, a nie widzieliśmy się zaledwie kilka godzin. Kate wyglądała pięknie.
Podbiegłem do niej i przytuliłem ją. Kiedy odkleiliśmy się od siebie pocałowałem ją i chwyciłem za rękę. Poszliśmy w głąb parku. Kiedy Kate zobaczyła co przygotowałem oniemiała z radości po czym rzuciła mi się na szyję.
-  Kocham Cię. - wyszeptała mi do ucha.
- Ja Ciebie też kwiatuszku. - odpowiedziałem zadowolony.
Usiedliśmy na kocu pod ogromnym drzewem i zjedliśmy romantyczną kolację przy świecach, które wcześniej przygotowałem. Kiedy już byliśmy najedzeni siedzieliśmy rozmawiając o różnych głupotach.
Do domu odprowadziłem moją ślicznotkę ok godziny pierwszej nad ranem. A sam wróciłem do hotelu. To był bardzo udany wieczór.
*****************************************
No to mamy rozdział 10 mam nadzieję, że wam się podobał :) Do następnego :)