*Oczami Jeffa*
Dzień urodzin mojego kwiatuszka. Wstałem wcześnie rano nie budząc mojej królewny. Zrobiłem poranną toaletę i poszedłem do kuchni. Zrobiłem mojej dziewczynie śniadanie do łóżka:
Delikatnie obudziłem ją namiętnym pocałunkiem.
- Wszystkiego najlepszego myszko. Kocham Cię - wyszeptałem jej do uszka.
- Dziękuje skarbie, też Cię kocham - odpowiedziała szczęśliwa.
- Kochanie jedz, a ja muszę lecieć, bo mam pewną sprawę do załatwienia, gang mnie potrzebuje. Nie martw się wrócę wieczorem.
- No okey jak musisz - posmutniała.
- Przepraszam kochanie, wiem że masz urodzinki, ale muszę to załatwić to bardzo ważne, ale postaram się to zorganizować jak najszybciej. No uśmiechnij się do mnie kochanie.
- Wracaj szybko - uśmiechnęła się i zaczęła jeść.
Wziąłem klucze do mojej bryki i pojechałem przygotować romantyczny piknik, kupić pierścionek i adoptować szczeniaczka ze schroniska. Kiedy już miałem jechać po szczeniaka, bo wszystko inne było już gotowe, zadzwonił do mnie Drake:
- Cześć stary!
- Cześć co chcesz?
- Powiedzieć Ci, że Kate od dzisiaj ma tylko Ciebie, takie życie sobie wybrała, ma już osiemnaście więc ja już jej nie będę niańczył do mnie nie ma po co wracać.
- To świetnie bo tak się składa, że od początku nie chciała mieszkać z Tobą i zajmowałeś się nią tylko przez dwa tygodnie, więc żegnam, nie musisz się martwić ona już nigdy do Ciebie nie wróci.
- Świetnie, to chciałem usłyszeć. Żegnam.
Rozłączyłem się i cały w nerwach pojechałem do schroniska i adoptowałem najpiękniejszego szczeniaczka jaki tam był i wiedziałem że Kate się spodoba w końcu ona jak i Brooke kochają psy:
Kiedy wszystko już było gotowe zadzwoniłem do Justina:
- Siema bro! Macie już wszystko gotowe?
- No my już kończymy za 15 minut wszystko będzie gotowe, Brooke już tu jedzie z Kate.
- Ok to ja już jestem pod domem przebiorę się i jadę.
- Ok śpiesz się.
- Ok pa.
Zabrałem szczeniaka i jego rzeczy do domu. Rozłożyłem mu legowisko, dałem jeść i pić i poszedłem się przebrać a maluch zaczął oswajać się z domem. Gotowy, zostawiłem szczeniaka w domu i wsiadłem do samochodu ruszając pod klub gdzie już czekał na mnie mój aniołek i reszta. Wszedłem tyłem klubu, bo widziałem jak dziewczyny wchodzą przednim wejściem. Kate w ogóle nie spodziewała się tego wszystkiego, myślała, ze normalnie idzie do klubu z Brooke a tu impreza niespodzianka. Wszyscy składali jej życzenia i dawali prezenty. Pobawiliśmy się jakieś dwie ale wypiliśmy tylko szampana i po drinku. Byliśmy trzeźwi. Cieszyło mnie to bo Kate musi jeszcze podjąć najważniejszą decyzję w naszym życiu. Pojechaliśmy nad jezioro gdzie przygotowałem romantyczny piknik. Kate była zachwycona. Zjedliśmy przygotowane jedzenie po czym ja uklęknąłem przed nią wyciągnąłem pierścionek:
- Wyjdziesz za mnie skarbie? Kocham Cię najbardziej na świecie, jesteś dla mnie wszystkim i chce z Tobą spędzić resztę życia.
- Jeff, ja ja nie wiem co powiedzieć, też Cię bardzo kocham i chce z Tobą spędzić resztę życia, ale jesteśmy razem tylko niecały rok i jak dla mnie to za szybko... Przepraszam...
- Okey rozumiem, nic się nie stało skarbie.
Jest mi przykro to wiadome, ale świat się nie kończy, jeżeli będzie trzeba to będę się jej oświadczał nawet 500 razy, bo jest kobietą mojego życia.
Pocałowałem ją namiętnie. Oddała pocałunek. Zaczęliśmy się kochać. Było gorąco i namiętnie, kochaliśmy się tak jakbyśmy przez nasze ciała pokazywali jak bardzo nam na sobie zależy i jak bardzo się kochamy.
Po wszystkim ubraliśmy się i pojechaliśmy do domu. Kiedy Kate na wpół przytomna zobaczyła szczeniaka od razu oprzytomniała.
- AAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!! JAKI ŚLICZNY!!!!!! To dla mnie?
- Tak tylko nie krzycz bo się boi.
- Dziękuje skarbie i przepraszam maluszku.
- Nie ma za co. Jak go nazwiesz?
- hmmm Abra
- świetnie, patrz też się cieszy i merda ogonkiem.
- jej ale ona śliczna, już ją kocham.
- tak tak jak wszystkie psy które zobaczysz.
- no ale ją najbardziej bo jest moją ślicznotką.
I tak przez pół nocy siedzieliśmy i bawiliśmy się z Abrą. Kiedy już była zmęczona zostawiliśmy ją na legowisku i poszliśmy pod prysznic. Kiedy wróciliśmy Abra leżała u nas na łóżku. Zaczęliśmy się śmiać. Kate popatrzyła na mnie miną zbitego pieska.
- No dobra ale tylko dzisiaj.
- Kocham Cię!
No i zasnęliśmy we trójkę wtuleni w siebie.
****************************************
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ PODOBAŁ!
DO NASTĘPNEGO!







