wtorek, 6 grudnia 2016

Rozdział 18

(+18, wulgaryzmy) Czytasz na własną odpowiedzialność!!!
*Oczami Brooklyn*

Nie pamiętam nic.
Co ja tu robię?
Jak ja się tu znalazłam?
I przede wszystkim gdzie ja jestem?
Ocknęłam się w jakimś luksusowym pokoju pomalowanym na czerwono. Na środku pokoju stało ogromne czerwone łóżko  z baldachimem, na którym leżałam.



Ręce i nogi miałam przykute do łóżka. Ten pokój wyglądał jak wyciągnięty z jakiegoś filmu pornograficznego.  Na komodzie po mojej prawej stronie obok wszelkiego rodzaju zabawek erotycznych stała jakaś profesjonalna kamera, która w dodatku była włączona. Jakiś psychol pewnie mnie teraz obserwował. Byłam przerażona. Do tej pory takie rzeczy widziałam tylko w filmach, a tym czasem sama wpadłam w taką sytuację.
"O boże Justin! Co się z nim teraz dzieje? Czy jego też porwali? Przecież on jest gangsterem to pewnie dlatego się tutaj znalazłam. Ale on chyba nie dał się złapać... Ale czy on w ogóle wie że zniknęłam? Czy martwi się o mnie? O nie a może to pułapka a ja jestem przynętą? A Jeff? Czy on też wie że mnie nie ma? A może oni wiedzą ale nawet nie chcę mnie szukać?" 
Tysiące różnych myśli chodziło mi po głowie gdy nagle drzwi się otworzyły. W drzwiach stanęła wysoka plastikowa blondyna.




- Widzę że już wstałaś kwiatuszku - powiedziała zamknęła drzwi i podeszła do łóżka.
- Kim ty jesteś? Co ja tutaj robię? Gdzie jestem? - zaczęłam zadawać pytania mimo iż bałam się że to pogorszy moją sytuację.
- Spokojnie słoneczko nie gorączkuj się tak. - próbowała mnie wyprowadzić z równowagi.
- Nie mów tak do mnie. - i udało się jej to.
- Awww drapieżna kocica takie lubię. - odparła jak rasowy gwałciciel.
- Pierdol się. - odparłam bez zastanowienia.
- Właśnie zamierzam to zrobić tylko najpierw musimy się przebrać kochanie. - ona chyba nie mówi poważnie?!?!
Podeszła do komody i wyciągnęła z niej strój policjantki i czerwone stringi oraz gorset do kompletu. Zaczęła zdejmować z siebie skąpe ciuszki i przebrała się w strój policjantki.



Podeszła do mnie i dopiero teraz się zorientowałam że leżę nago. Ubrała mi gorset i odkuła najpierw jedną nogę później drugą żeby ubrać mi stringi. Po czym szybko zakuła mnie z powrotem. Próbowałam ją kopnąć ale była chyba doświadczona, bo za każdym razem uniknęła mojego kopniaka. Usiadła na mnie okrakiem. Wzięła pałkę do ręki i zaczęła mnie nią miziać.
- Ktoś tu chyba był niegrzeczny prawda? - zapytała napalona.
- Spierdalaj. - odparłam.
- Oj nie ładnie nie ładnie trzeba Cię ukarać. - powiedziała.
Zeszła ze mnie. Podeszła do komody i wzięła pejcz. Uderzyła mnie nim trzy razy po nogach. Ból był nie do opisania. Już chyba wolę żeby mnie zgwałciła.
- Przeproś. - rozkazała.
- Przepraszam. - odpowiedziałam z niechęcią.
- Ładniej. - rozkazała po czym uderzyła mnie raz jeszcze.
- Przepraszam kochanie - powiedziałam seksownie żeby tylko jeszcze raz mnie nie uderzyła.
- No widzisz jak chcesz to potrafisz maleńka. - powiedziała wyraźnie rozochocona a mi chciało się żygać.
Znów podeszła do komody. Odłożyła pejcz i wzięła ogromne różowe dildo.


Wskoczyła na łóżko zsunęła mi stringi i wsadziła go tak, że przebiła mi błonę dziewiczą. Zaczęłam płakać z bólu, ale nie tylko z tego fizycznego również z bólu psychicznego. Teraz wiedziałam że lepiej było jak mnie biła. Przysięgałam sobie ze nie oddam mojej cnoty byle komu, a jakaś dziwka od tak sobie ją zabrała. Czułam się okropnie. Na moje szczęście ktoś ją zawołał. Ona wkurzona zeszła ze mnie i powiedziała:
- Spokojnie skarbie jeszcze z tobą nie skończyłam. - i wyszła.
Czułam się brudna. Totalnie bez życia. Leżałam tam naga i zakrwawiona przez jakieś pół godziny po czym usłyszałam jakieś krzyki. Nagle drzwi się otworzyły. Do środka wszedł jakiś młody szatyn.


Bez słowa zaczął zdejmować ciuchy. Zaczęłam płakać. On się tym nie przejmował był pewnym siebie egoistą. Ściągnął ze mnie gorset, który wcześniej ubrała mi ta dziwka. Próbowałam się wyrwać. Walczyłam ile sił, ale niestety byłam skuta. Mój oprawca zaczął mnie całować, bawił się moimi piersiami, aż w końcu wsadził mi go tak gwałtownie, że znów polała się krew. Jak skończył ubrał się i bez słowa wyszedł. A ja znów leżałam naga i brudna. Byłam w jeszcze gorszym stanie niż wcześniej. Z tych nerwów zemdlałam. Ocknęłam się słysząc jakieś strzały. Po chwili do pokoju ktoś wpadł. Nie wiedziałam kto to, bo zamknęłam oczy. Nie chciałam widzieć następnego oprawcy. Poczułam szarpnięcie za nogę, później za drugą i za ręce. W końcu odważyłam się otworzyć oczy.
- Masz skarbie okryj się i chodź. - powiedział Justin podając mi jakiś kocyk. Mój Justin.



Przyszedł po mnie. Uratował mnie. Nie zapomniał o mnie.
Nie miałam siły się ruszyć, więc Jay okrył mnie szczelnie tym kocykiem i wziął mnie na ręce.
- Jeff osłaniaj nas wezmę ja na ręce, bo nie kontaktuje.
- Okej.
I znów zemdlałam.
****************************************
Przepraszam was kochani!
Miałam chwilowy brak weny i czasu, ale już wróciłam i mam nadzieję, że rozdział się podobał.
Do następnego ;)

czwartek, 15 września 2016

Rozdział 17

 *Oczami Kate*
Minęły 3 miesiące od mojej osiemnastki Abra rośnie jak na drożdżach. Ja znalazłam sobie dorywczą pracę w schronisku i Nawet mogę ją zabierać ze sobą do pracy. Jestem bardzo szczęśliwa. Jeff traktuje mnie jak prawdziwą księżniczkę. Z Brooke  i Justinem dogaduję się naprawdę bardzo dobrze.
Dzisiaj jak co sobotę wybrałam się do schroniska wykąpałam 20 psów i wypuściłam je na wybieg po czym nakarmiłam je wszystkie. Kiedy wróciłam do domu byłam bardzo zmęczona. Nakarmiłam Abrę i poszłam spać. Nagle Jeff zaczął mną trząść aż się ocknęłam.
- Co jest? - zapytałam zaskoczona.
- Ktoś porwał moją siostrę wstawaj szybko musimy jej szukać Jay jest załamany! - wypluwał słowa jak z procy.
- Jak to porwana? O czym Ty mówisz? Jak? Gdzie? Kiedy? - przestraszyłam się.
- Brooke nie wróciła ze szkoły i nie dała znaku życia nawet jak Jay się do niej dobijał. 15 minut temu Jay dosłał smsa, że już nigdy nie odzyska swojej kurwy.
- O matko. - zatkało mnie przecież takie rzeczy zdażają się tylko w filmach.
- My jedziemy jej szukać, namierzyliśmy już jej telefon wiemy gdzie jest. Będziemy za dwa dni a Ty zostajesz pod opieką Mike Johna i Fabiana moich najlepszych ludzi. Nigdzie nie wychodzisz bez nich ewentualnie do łazienki. Możesz się nawet przy nich przebierać, są homoseksualistami. Kocham Cię. Pa.
- No okej uważajcie na siebie. Też Cię kocham skarbie. Pa
****************************************
Przepraszam że taki krótki i tak długo mnie nie było ale poprawka z matmy i w ogóle szkoła.
Do następnego.

sobota, 28 maja 2016

Rozdział 16

*Oczami Jeffa*
Dzień urodzin mojego kwiatuszka. Wstałem wcześnie rano nie budząc mojej królewny. Zrobiłem poranną toaletę i poszedłem do kuchni. Zrobiłem mojej dziewczynie śniadanie do łóżka:


Delikatnie obudziłem ją namiętnym pocałunkiem.
- Wszystkiego najlepszego myszko. Kocham Cię - wyszeptałem jej do uszka.
- Dziękuje skarbie, też Cię kocham - odpowiedziała szczęśliwa.
- Kochanie jedz, a ja muszę lecieć, bo mam pewną sprawę do załatwienia, gang mnie potrzebuje. Nie martw się wrócę wieczorem. 
- No okey jak musisz - posmutniała.
- Przepraszam kochanie, wiem że masz urodzinki, ale muszę to załatwić to bardzo ważne, ale postaram się to zorganizować jak najszybciej. No uśmiechnij się do mnie kochanie.
- Wracaj szybko - uśmiechnęła się i zaczęła jeść.
Wziąłem klucze do mojej bryki i pojechałem przygotować romantyczny piknik, kupić pierścionek i adoptować szczeniaczka ze schroniska. Kiedy już miałem jechać po szczeniaka, bo wszystko inne było już gotowe, zadzwonił do mnie Drake:
- Cześć stary!
- Cześć co chcesz?
- Powiedzieć Ci, że Kate od dzisiaj ma tylko Ciebie, takie życie sobie wybrała, ma już osiemnaście więc ja już jej nie będę niańczył do mnie nie ma po co wracać.
- To świetnie bo tak się składa, że od początku nie chciała mieszkać z Tobą i zajmowałeś się nią tylko przez dwa tygodnie, więc żegnam, nie musisz się martwić ona już nigdy do Ciebie nie wróci.
- Świetnie, to chciałem usłyszeć. Żegnam.
Rozłączyłem się i cały w nerwach pojechałem do schroniska i adoptowałem najpiękniejszego szczeniaczka jaki tam był i wiedziałem że Kate się spodoba w końcu ona jak i Brooke kochają psy:


Kiedy wszystko już było gotowe zadzwoniłem do Justina:
- Siema bro! Macie już wszystko gotowe?
- No my już kończymy za 15 minut wszystko będzie gotowe, Brooke już tu jedzie z Kate.
- Ok to ja już jestem pod domem przebiorę się i jadę.
- Ok śpiesz się.
- Ok pa.
Zabrałem szczeniaka i jego rzeczy do domu. Rozłożyłem mu legowisko, dałem jeść i pić i poszedłem się przebrać a maluch zaczął oswajać się z domem. Gotowy, zostawiłem szczeniaka w domu i wsiadłem do samochodu ruszając pod klub gdzie już czekał na mnie mój aniołek i reszta. Wszedłem tyłem klubu, bo widziałem jak dziewczyny wchodzą przednim wejściem. Kate w ogóle nie spodziewała się tego wszystkiego, myślała, ze normalnie idzie do klubu z Brooke a tu impreza niespodzianka. Wszyscy składali jej życzenia i dawali prezenty. Pobawiliśmy się jakieś dwie ale wypiliśmy tylko szampana i po drinku. Byliśmy trzeźwi. Cieszyło mnie to bo Kate musi jeszcze podjąć najważniejszą decyzję w naszym życiu. Pojechaliśmy nad jezioro gdzie przygotowałem romantyczny piknik.  Kate była zachwycona. Zjedliśmy przygotowane jedzenie po czym ja uklęknąłem przed nią wyciągnąłem pierścionek:
- Wyjdziesz za mnie skarbie? Kocham Cię najbardziej na świecie, jesteś dla mnie wszystkim i chce z Tobą spędzić resztę życia.
- Jeff, ja ja nie wiem co powiedzieć, też Cię bardzo kocham i chce z Tobą spędzić resztę życia, ale jesteśmy razem tylko niecały rok i jak dla mnie to za szybko... Przepraszam...
- Okey rozumiem, nic się nie stało skarbie.
Jest mi przykro to wiadome, ale świat się nie kończy, jeżeli będzie trzeba to będę się jej oświadczał  nawet 500 razy, bo jest kobietą mojego życia.
Pocałowałem ją namiętnie. Oddała pocałunek. Zaczęliśmy się kochać. Było gorąco i namiętnie, kochaliśmy się tak jakbyśmy przez nasze ciała pokazywali jak bardzo nam na sobie zależy i jak bardzo się kochamy.
Po wszystkim ubraliśmy się i pojechaliśmy do domu. Kiedy Kate na wpół przytomna zobaczyła szczeniaka od razu oprzytomniała.
- AAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!! JAKI ŚLICZNY!!!!!! To dla mnie?
- Tak tylko nie krzycz bo się boi.
- Dziękuje skarbie i przepraszam maluszku.
- Nie ma za co. Jak go nazwiesz?
- hmmm Abra
- świetnie, patrz też się cieszy i merda ogonkiem.
- jej ale ona śliczna, już ją kocham.
- tak tak jak wszystkie psy które zobaczysz.
- no ale ją najbardziej bo jest moją ślicznotką.
I tak przez pół nocy siedzieliśmy i bawiliśmy się z Abrą. Kiedy już była zmęczona zostawiliśmy ją na legowisku i poszliśmy pod prysznic. Kiedy wróciliśmy Abra leżała u nas na łóżku. Zaczęliśmy się śmiać. Kate popatrzyła na mnie miną zbitego pieska.
- No dobra ale tylko dzisiaj.
- Kocham Cię!
No i zasnęliśmy we trójkę wtuleni w siebie.
****************************************
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ PODOBAŁ!
DO NASTĘPNEGO!

środa, 18 maja 2016

Rozdział 15

*Oczami Jeffa*
Po ostatniej akcji byłem strasznie nerwowy i zapomniałem że moje słoneczko ma urodzinki i to osiemnaste. Musze je zorganizować i to szybko bo to już za tydzień. Muszę pogadać z Justinem, bo kompletnie brak mi pomysłów. Kiedy nasze księżniczki poszły na miasto to usiadłem z Justinem w salonie na kanapie i zapytałem:
- Ej stary nie mam pomysłów co zrobić na urodziny Kate to jest już za tydzień i do tego jej osiemnastka, muszę coś zorganizować pomożesz mi?
- Jasne ja i Brooke zorganizujemy jej imprezę niespodziankę a Ty się zajmij prezentem.
- No okey świetny pomysł tylko nie wiem co jej kupić...
- Czekaj napisze do Brooke żeby podpytała Kate co by chciała dostać.
- Jesteś genialny Jay! Dzięki.
- Spoko nie ma sprawy przecież jesteśmy braćmi krwi musimy sobie pomagać.
*Oczami Brooke*
Wybrałam się właśnie na weekendowy wypad na sklepy z moją BFF. Nasi chłopcy zostali w domu. Kupiłam sobie taki zestaw:
a Kate taki:
Wstąpiłyśmy do naszej ulubionej kawiarni na ciastko i kawę.
Kiedy Kate poszła złożyć zamówienie dostałam smsa.
Od  *SEKSIAK <3*
Podpytaj Kate co by chciała dostać na urodziny bo Jeff nie wie co ma jej kupić :* Kocham Cię <3 wracaj szybko mój przyjaciel się niecierpliwi ^^
Do *SEKSIAK <3*
Okey jak się czegoś dowiem to napisze :* Też Cię kocham <3 będę za dwie godzinki wytrzymaj jeszcze ;)
Kate wróciła z naszym zamówieniem więc zaczęłam ją wypytywać:
- Ej skarbie robisz jakąś imprezkę na swoją osiemnastkę?
- Nie, raczej nie.
- Ale dlaczego?
- Wolałabym spędzić urodziny z Jeffem sam na sam. Wiesz kwiaty, piknik pod gwiazdami. A potem ostry sex w świetle gwiazd.
- Hahahahha to widzę masz ostre plany ^^
- No co?
- Nic nic cieszę się że masz bogate życie seksualne.
- A jak tam Twoje życie seksualne?
- A wiesz bardzo dobre, nie ma nudy w łóżku, cały czas próbujemy coś nowego no i przede wszystkim gadamy o tym, wiesz nie jest to tematem tabu.
- To widzę że jest super, w ogóle jesteś szczęśliwa to aż emanuje od Ciebie.
- Serio to aż tak widać? 
- No tak  widać jaka jesteś szczęśliwa i radosna, a jak patrzysz na  Justina to oczy aż Ci się świecą.
- Dobra powiem Ci coś w tajemnicy okey?
- Mów przecież wiesz że nikomu nic nie powiem.
- Myślę, że Jay jest tym jedynym i chciałabym być z nim już do końca życia, chciałabym, żeby w dniu moich osiemnastych urodzin mi się oświadczył, żebym wiedziała już że do końca życia będzie ze mną.
- OHOHO laska widzę że zabujałaś się na maksa, ale wiesz też Ci powiem, że mam podobnie, znaczy nie myślałam jeszcze o ślubie, ale chce być z Jeffem do końca życia szwagierko xD
- Dobra koniec tych babskich pogaduchów, musimy kupić jakieś ciuszki na Twoje urodzinki, bo skoro nie odprawiasz to zabieram Cię do klubu i koniec kropka.
- No dobra niech Ci będzie.
Ruszyłyśmy na sklepy. Kupiłam sobie taki skromny zestaw:
a Kate oczywiście musiała podkreślić, że to ona jest jubilatką i kupiła taki zestaw:
Kiedy byłam w przymierzalni napisałam bratu to czego się dowiedziałam.
Kiedy wracałyśmy Kate zauważyła salon sukien ślubnych i niemal siłą wepchnęła mnie do środka mówiąc "tylko pooglądamy, bo kiedyś Ci się to przyda". Tak więc weszłyśmy i tak minęły na dwie godziny w tym sklepie. Przymierzałyśmy różne sukienki, ale mi spodobała się tylko jedna:

a Kate taka:

ale wyszłyśmy ze sklepu z myślą, że i tak na razie nie będą nam potrzebne. Wróciłyśmy do domu  i każda poszła do swojego pokoju rozpakować swoje ciuszki, niestety mi to nie było dane, bo mój niewyżyty chłopak od razu rzucił mnie na łóżko, zaczął rozbierać i kochać się ze mną.
****************************************
Zapraszam na następny, mam nadzieję, że ten się podobał ;) 
Jeżeli czytasz zostaw po sobie komentarz ;)

środa, 20 kwietnia 2016

Rozdział 14

*Oczami Justina*
Jestem mega wkurwiony. Jeff z resztą też. Ten jebany sukinsyn musiał wszystko spierdolić. Kurwa jak już się wszystko zaczęło układać to nie ten popierdolony debil nie mógł wszystkiego dokładnie sprawdzić. Będziemy mieli przejebane, teraz kurwa każdy nasz ruch będą kontrolować gliny. Japierdole jak można wszystkiego nie dopilnować. To trzeba być kompletnym idiotą, żeby nie zauważyć w pociągu, że pies dzwoni po posiłki. Teraz cały biznes może paść, więc teraz jesteśmy zmuszeni z Jeffem wracać do roboty i dodatkowo chronić dziewczyny, bo jeżeli nasi wrogowie się pokapują co jest grane to będą nas chcieli udupić, a rozdwoić się przecież nie możemy, musimy pilnować dziewczyn i biznesu. Kurwa jeszcze trzeba zabić tego kutasa Mike'a. Już ja mu wymyślę odpowiednią karę. Będzie się cwel smażył w piekle. 
Wyszedłem z pokoju, spakowałem do mojego samochodu, linę, benzynę, zapałki, wódkę i nóż. Poczekałem 5 minut na Jeffa i pojechaliśmy do naszego kochanego delikwenta. Kiedy już byliśmy na miejscu zadzwoniliśmy do niego, że mamy sprawę i ma przyjechać w dane miejsce (opuszczony magazyn na obrzeżach miasta). My wszystko przygotowaliśmy i czekaliśmy na tego ciule. Kiedy się zjawił z zaskoczenia związaliśmy go i posadziliśmy na środku magazynu na krześle.
- No i co teraz powiesz Mike?
- O co wam chodzi?
- Oj Mike, Mike naprawdę nie wiesz co się dzieje z takimi ludźmi jak Ty?
- Justin co Ty do diabła chcesz zrobić?
- Masz napij się, a ja Ci opowiem.
Podałem mu wódkę i i powiedziałem że poharatam go trochę nożem i spalę żywcem. Aż się zakrztusił wódką. W tym momencie Jeff oblał go benzyną, a ja pociąłem mu twarz, ręce i nogi i rzuciłem zapałkę i spierdoliliśmy zamazując ślady.
Po wszystkim wróciliśmy do domu i zamknęliśmy się w swoich pokojach czekając na nasze piękności.
Kiedy Brooke wróciła do domu była 20:30. Miałem na nią ogromną ochotę. Poszliśmy razem pod prysznic i tam ją przeleciałem. Później położyliśmy się spać, ale długo to nie trwało, bo moja kruszynka była dzisiaj wyjątkowo nie wyżyta ^^ Zaczęła mnie całować po szyi i dotykać mojego przyjaciela, więc rzuciłem się na nią i przeżyliśmy gorącą noc ^^
***************************************
Do następnego ;)
Kocham was <3

piątek, 18 marca 2016

Rozdział 13

*Oczami Kate*
Tak się cieszę, że Drake pozwolił mi mieszkać z Jeffem. Co prawda nadal nie wiem jak Jeff go przekonał, ale na samą myśl o tym, że mieszkam ze swoim chłopakiem i mogę go widywać codziennie aż skacze z radości. Nnie dość że mieszkam z moim skarbem to jeszcze z przyjaciółką i przyjacielem, tak zaprzyjaźniłam się z Justinem. Nareszcie jestem szczęśliwa. 


Kilka dni później...


Wracałam właśnie z zakupów z Brooke, kiedy przed domem zauważyłam Jeffa, Justina i jakichś dwóch napakowanych kolesi, którzy się kłócili. Gdy podeszłyśmy bliżej, rozmowa ucichła i obcy męszczyźni od razu wsiedli do swoich samochodów i odjechali, a nasi chłopcy weszli do domu bez słowa i zamknęli się w swoich pokojach. Mimo próźb nie wyszli aż do następnego dnia. 
Brooke martwiła się tak samo jak ja. Musieliśmy sie dowiedzieć co jest grane, ale zaden z chłopaków nie chciał nic powiedzieć.
*********************************
Przepraszam, że tak późno i taki krótki, ale nie mam za bardzo czasu, bo szkoła wzywa. Do następnego

czwartek, 28 stycznia 2016

Rozdział 12

*Oczami Jeffa*
Po kilku dniach spędzonych z moją ukochaną Kate postanowiłem wrócić do domu i sprawdzić jak się ma moją siostrzyczka i czy przypadkiem mój dom jeszcze stoi tam gdzie stał, bo znając Justina a tym bardziej moją siostrę mogę się spodziewać wszystkiego. Teraz pozostała mi tylko kwestia Kate. Nie chce się z nią rozzstawać a nie mogę przecież zostać tu na zawsze. Muszę jakoś przekonać Drake żeby pozwolił Kate zamieszkać że mną co nie będzie takie łatwe, chociaż chyba wiem co może go przekonać. Tylko czy to nie za wcześnie dla Kate? Czy ona w ogóle będzie tego chciała? Moją głowę zaprzątały pytania na które niestety na razie nie znałem odpowiedzi. Spakowałem swoje rzeczy, wymeldowałem się z hotelu, wsiadłem do swojego autka i podjechałem pod dom mojego słoneczka. Wysiadłem z samochodu podeszłym do drzwi i zadzwoniłem do drzwi. Otworzyła mi Kate.
- Cześć skarbie. - powiedziałem i pocałowałem ją.
- Cześć kochanie. - odpowiedziała kiedy oderwaliśmy się od siebie. 
- Wpuścisz mnie? Chciałem z Tobą porozmawiać.
- Jasne wchodź.
Weszliśmy do jej pokoju. Usiadłem na jej łóżku, ona usiadła na przeciwko na krześle.
- To co takiego chciałeś mi powiedzieć? - zapytała po chwili ciszy.
- Chodzi o to, że nie mogę cały czas mieszkać w hotelu, muszę wrócić do domu i zaopiekować się Brook. Nie chce się z Tobą rozstawać i dlatego mam dla Ciebie propozycję. Wiem że to może za szybko i w ogóle, ale może zamieszkasz że mną?
- Jeff ja bardzo chętnie, ale brat mi nie pozwoli, a nie chce się z Tobą rozstawać, bo bardzo Cię kocham.
- Nie martw się myszko pogadam z Twoim bratem. Też Cię kocham. 
- No okej, ale wątpię że mi pozwoli.
- To poczekaj tu skarbie, pójdę z nim pogadać.
- Okej jest u siebie.
Poszedłem do pokoju Drake, zapukałem i wszedłem.
- Cześć masz chwilę?
- To zależy co chcesz?
- Chodzi o Kate...
- Siadaj i mów.
- Bo chciałbym żeby Kate zamieszkała że mną.
- Nie ma takiej opcji, już wystarczy że się z Tobą spotyka.
- A jeśli w zamian połączymy nasze biznesy?
- No dobra ale rządzimy biznesem wspólnie.
- Okej to jutro wpadnę omówić szczegóły.
- Okej to ją idę po moją myszkę.
- Do jutra.
Wszedłem z pokoju Drake i ruszyłem w stronę pokoju mojego kwiatuszka.
- Pakuj się skarbie.
- Jakim cudem go przekonałeś?
- Tajemnica. Daj pomogę Ci się spakować.
Kiedy Kate była już gotowa, pożegnała się z bratem i pojechaliśmy do mojego domu.
Kiedy wróciliśmy na kanapie natknęliśmyh się na obściskujących się Justina i Brook. Kiedy tylko nas zauważyli po kilku minutach oderwali się od siebie jak porażeni.
- No proszę ją wracam jak najszybciej żeby zająć się moją małą siostrzyczką a widzę, że ona się świetnie bawi.
- Jak widzisz to ktoś się już mną zajął i tam bawię się świetnie, a poza tym kocham Justina, a on kocha mnie czy to Ci się podoba czy nie.
- Ej siostra wyluzuj przecież nic nie mówię. Tylko chciałem powiedzieć, że Twoja przyjaciółką której do tąd nie zauważyłaś będzie tu mieszkać. I jak już skończycie się lizać to niech Justin przyjdzie do mnie bo chce z nim pogadać na temat pracy.
*********************************
Spodobał się rozdział?
Zostaw komentarz ;)
Do następnego ;)