*Oczami Brooke*
Mojego brata dalej nie ma, napisał mi tylko, że jego nie będzie przez kilka dni i że mam się słuchać Justina. To się świetnie składa, ponieważ chciałabym mieć trochę prywatności, żeby móc zwrócić na siebie uwagę Jay'a. Nie odpuszczę takiej okazji. Ja naprawdę się zakochałam, a jak ja się zakocham to już na zabój. Żeby jeszcze tylko Justin czuł to co ja... Jeffa nie ma już trzeci dzień pora zacząć działać. Jay przez te trzy dni prawie nie wychodził ze swojego pokoju, to było dziwne. Nie miałam odwagi zapukać do jego drzwi, ale dzisiaj nie wytrzymałam. Niepewnym krokiem podeszłam do drzwi bruneta. Zapukałam lekko w owe drzwi i już chciałam się wycofać, ale drzwi się otworzyły a w nich stanął Jay.
- Wejdź, coś się stało? - zaprosił mnie do środka gestem ręki.
- Nic się nie stało, po prostu od trzech dni prawie w ogóle nie wychodzisz ze swojego pokoju i chciałam sprawdzić czy wszystko w porządku. - powiedziałam na jednym wdechu na co on się zaśmiał. Kocham jak to robi.
- A więc jak widzisz wszystko ze mną w porządku. - powiedział drapiąc się po karku.
- To ja już pójdę. - powiedziałam, bo zrobiło się niezręcznie. Chciałam czym prędzej wyjść, ale on uniemożliwił mi to łapiąc mnie za rękę. Przeszły mnie przyjemne dreszcze. Staliśmy tak przez chwilę nic nie mówiąc. Patrzyłam w jego czekoladowe oczy. Ciszę przerwał Justin.
- Właściwie to mam do Ciebie sprawę. - powiedział poważnie.
- Jaką? - zapytałam ciekawa o co mu może chodzić.
- Pojedziesz ze mną w jedno miejsce? - zapytał niepewnie.
- Gdzie?
- Niespodzianka
- No dobra
- To za 10 minut na dole w salonie
- Okey
Pobiegłam do swojego pokoju w celu ogarnięcia się. Po 10 minutach byłam już w salonie i kiedy zobaczyłam jak Jay idzie w moją stronę w głowie miałam tylko jedną myśl "dlaczego on zawsze musi wyglądać tak perfekcyjnie?"
- Chodź - powiedział po czym wyszliśmy z domu zamykając go.
Wsiedliśmy do jego ferrari i pojechaliśmy. Jechaliśmy dobre dwie godziny a ja już nie mogę usiedzieć w miejscu. Justin widząc jak się wiercę zaśmiał się pod nosem i powiedział, że za 5 minut będziemy na miejscu. Jak powiedział tak się stało. Kiedy wysiedliśmy z samochodu Jay jak gdyby nigdy nic powiedział, że musimy jeszcze kawałek iść pieszo.
- Serio?!? Nogi mnie bolą Juuustin... - zaczęłam marudzić.
- Dobra chodź tu księżniczko. - powiedział i wziął mnie na barana.
Kiedy byliśmy już na miejscu Jay postawił mnie na ziemi.
- Ale tu pięknie. - powiedziałam zachwycając się widokiem.
- Przychodzę tu zawsze kiedy chcę pomyśleć...
- Justin dlaczego mnie tu zabrałeś?
- Jaaa... kurwa nie wiem jak to powiedzieć...
- Spokojnie najlepiej od początku...
- No dobra, a więc... Odkąd Cię uratowaliśmy... Spodobałaś mi się... Cały czas o Tobie myślę i nie mogę przestać... Po ostatnim naszym spotkaniu zamknąłem się w swoim pokoju, bo myślałem, że jak nie będę Cię widział to będzie mi łatwiej zapomnieć o Tobie, ale nic z tego, bo cały czas miałem Cię w głowie... Wiem, że krótko się znamy i może to być niebezpieczne, ale ja nie mogę tego dłużej ukrywać..Brooklyn zakochałem się w Tobie i chciałbym być z Tobą... Zostaniesz moją dziewczyną?
- Justin... Ja też o Tobie myślę cały czas i w ogóle już nie mogę tego znieść, bo ja też się w Tobie zakochałam... Tak zostanę Twoją dziewczyną.
Justin momentalnie przyciągnął mnie do siebie i wpił się w moje usta. Siedzieliśmy na tym wzgórzu wtuleni w siebie jeszcze kilka godzin po czym wróciliśmy do domu.
****************************************
No to mamy kolejny rozdział :)
Mam nadzieję że się podobał ;)
Do następnego :3