wtorek, 1 grudnia 2015

Rozdział 11

*Oczami Brooke*
Mojego brata dalej nie ma, napisał mi tylko, że jego nie będzie przez kilka dni i że mam się słuchać Justina. To się świetnie składa, ponieważ chciałabym mieć trochę prywatności, żeby móc zwrócić na siebie uwagę Jay'a. Nie odpuszczę takiej okazji. Ja naprawdę się zakochałam, a jak ja się zakocham to już na zabój. Żeby jeszcze tylko Justin czuł to co ja... Jeffa nie ma już trzeci dzień pora zacząć działać. Jay przez te trzy dni prawie nie wychodził ze swojego pokoju, to było dziwne. Nie miałam odwagi zapukać do jego drzwi, ale dzisiaj nie wytrzymałam. Niepewnym krokiem podeszłam do drzwi bruneta. Zapukałam lekko w owe drzwi i już chciałam się wycofać, ale drzwi się otworzyły a w nich stanął Jay.
- Wejdź, coś się stało? - zaprosił mnie do środka gestem ręki.
- Nic się nie stało, po prostu od trzech dni prawie w ogóle nie wychodzisz ze swojego pokoju i chciałam sprawdzić czy wszystko w porządku. - powiedziałam na jednym wdechu na co on się zaśmiał. Kocham jak to robi.
- A więc jak widzisz wszystko ze mną w porządku. - powiedział drapiąc się po karku.
- To ja już pójdę. - powiedziałam, bo zrobiło się niezręcznie. Chciałam czym prędzej wyjść, ale on uniemożliwił mi to łapiąc mnie za rękę. Przeszły mnie przyjemne dreszcze. Staliśmy tak przez chwilę nic nie mówiąc. Patrzyłam w jego czekoladowe oczy. Ciszę przerwał Justin.
- Właściwie to mam do Ciebie sprawę. - powiedział poważnie.
- Jaką? - zapytałam ciekawa o co mu może chodzić.
- Pojedziesz ze mną w jedno miejsce? -  zapytał niepewnie.
- Gdzie?
- Niespodzianka
- No dobra
- To za 10 minut na dole w salonie
- Okey
Pobiegłam do swojego pokoju w celu ogarnięcia się. Po 10 minutach byłam już w salonie i kiedy zobaczyłam jak Jay idzie w moją stronę w głowie miałam tylko jedną myśl "dlaczego on zawsze musi wyglądać tak perfekcyjnie?"
- Chodź - powiedział po czym wyszliśmy z domu zamykając go.
Wsiedliśmy do jego ferrari i pojechaliśmy. Jechaliśmy dobre dwie godziny a ja już nie mogę usiedzieć w miejscu. Justin widząc jak się wiercę zaśmiał się pod nosem i powiedział, że za 5 minut będziemy na miejscu. Jak powiedział tak się stało. Kiedy wysiedliśmy z samochodu Jay jak gdyby nigdy nic powiedział, że musimy jeszcze kawałek iść pieszo.
- Serio?!? Nogi mnie bolą Juuustin... - zaczęłam marudzić.
- Dobra chodź tu księżniczko. - powiedział i wziął mnie na barana.
Kiedy byliśmy już na miejscu Jay postawił mnie na ziemi.
- Ale tu pięknie. - powiedziałam zachwycając się widokiem.
- Przychodzę tu zawsze kiedy chcę pomyśleć...
- Justin dlaczego mnie tu zabrałeś?
- Jaaa... kurwa nie wiem jak to powiedzieć...
- Spokojnie najlepiej od początku...
- No dobra, a więc... Odkąd  Cię uratowaliśmy... Spodobałaś mi się... Cały czas o Tobie myślę i nie mogę przestać... Po ostatnim naszym spotkaniu zamknąłem się w swoim pokoju, bo myślałem, że jak nie będę Cię widział to będzie mi łatwiej zapomnieć o Tobie, ale nic z tego, bo cały czas miałem Cię w głowie... Wiem, że krótko się znamy i może to być niebezpieczne, ale ja nie mogę tego dłużej ukrywać..Brooklyn zakochałem się w Tobie i chciałbym być z Tobą... Zostaniesz moją dziewczyną?
- Justin... Ja też o Tobie myślę cały czas i w ogóle już nie mogę tego znieść, bo ja też się w Tobie zakochałam... Tak zostanę Twoją dziewczyną.
Justin momentalnie przyciągnął mnie do siebie i wpił się w moje usta. Siedzieliśmy na tym wzgórzu wtuleni w siebie jeszcze kilka godzin po czym wróciliśmy do domu.
****************************************
No to mamy kolejny rozdział :)
Mam nadzieję że się podobał ;)
Do następnego :3 

wtorek, 3 listopada 2015

Rozdział 10

*Oczami Kate*
Po spotkaniu z Jeffem całą w skowronkach wróciłam do domu. W salonie siedział Drake. Nic nie może popsuć mi teraz humoru. Nawet mój brat.
  • Czy ty wiesz która jest godzina? - zapytał tonem pełnym jadu.
  • Pierwsza w nocy? - odpowiedziałam złośliwie pytaniem na pytanie.
  • Nie pyskuj mi tu. Miałaś iść tylko na spacer, a szlajasz się po nocach nie wiadomo gdzie. - powiedział wkurzony.
  • Powiedz po prostu, że chcesz wiedzieć gdzie byłam i daj mi spokój dobra? - powiedziałam lekko poirytowana.
  • A więc gdzie byłaś tyle czasu? I nie próbuj ściemniać. - powiedział już spokojniej.
  • Jeżeli tak bardzo interesuje Cię moje życie prywatne to proszę bardzo. Byłam z Jeffem na randce. - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju.
O dziwo nie usłyszałam żadnych sprzeciwów, co mnie naprawdę ucieszyło.
*Oczami Jeffa*
Kiedy wróciłem do hotelu rzuciłem się na łóżko, wziąłem telefon i zacząłem pisać z Kate. Pisałem z nią do samego rana, aż zasnąłem. Obudziłem się o 13tej. Kiedy tylko otworzyłem oczy od razu pomyślałem o mojej dziewczynie. Poszedłem pod prysznic. Kiedy się ogarnąłem i ubrałem poszedłem zjeść śniadanie. Tak śniadanie o 13 zajebiste wyczucie czasu. Po śniadaniu od razu zadzwoniłem do mojej księżniczki i umówiłem się z nią na randkę o 18 w parku niedaleko jej domu. Dlaczego akurat tam? To proste. To opuszczony park, który ma swój urok. Jest w nim tajemne miejsce.
Za starymi drzewami jest mała polana z ogromnym drzewem na środku obok którego jest małe jezioro. Po krótkiej rozmowie z Kate pojechałem wszystko przygotować. Kiedy wszystko było gotowe pojechałem do hotelu się ogarnąć. Kiedy byłem już gotowy pojechałem do parku i czekałem na moją dziewczynę.

Kiedy zobaczyłem Kate bardzo się ucieszyłem. Czułem jakbym nie widział jej co najmniej tydzień, a nie widzieliśmy się zaledwie kilka godzin. Kate wyglądała pięknie.
Podbiegłem do niej i przytuliłem ją. Kiedy odkleiliśmy się od siebie pocałowałem ją i chwyciłem za rękę. Poszliśmy w głąb parku. Kiedy Kate zobaczyła co przygotowałem oniemiała z radości po czym rzuciła mi się na szyję.
-  Kocham Cię. - wyszeptała mi do ucha.
- Ja Ciebie też kwiatuszku. - odpowiedziałem zadowolony.
Usiedliśmy na kocu pod ogromnym drzewem i zjedliśmy romantyczną kolację przy świecach, które wcześniej przygotowałem. Kiedy już byliśmy najedzeni siedzieliśmy rozmawiając o różnych głupotach.
Do domu odprowadziłem moją ślicznotkę ok godziny pierwszej nad ranem. A sam wróciłem do hotelu. To był bardzo udany wieczór.
*****************************************
No to mamy rozdział 10 mam nadzieję, że wam się podobał :) Do następnego :)

sobota, 19 września 2015

Rozdział 9

*Oczami Jeffa*
Jestem najszczęśliwszym facetem na ziemi. Kate jest taka wspaniała. Jestem zakochany po uszy. Przy niej staje się lepszym człowiekiem. Przy niej choć na chwilę mogę poczuć się "normalnie". Mogę zapomnieć o swoich problemach, bo kiedy ona jest przy mnie jesteśmy tylko my tak jakby cały świat przestał na chwilę istnieć. Z drugiej strony wiem, że muszę ją chronić. Wiem, że nie będzie łatwo, ponieważ moja "praca" nie jest łatwa i nie jest bezpieczna, ale dam radę. Musi mi się udać, ponieważ bardzo kocham Kate. Powiecie pewnie "co ty pierdolisz, przecież znasz ją tylko kilka dni". Owszem, znam ją kilka dni, ale jak dla mnie to wystarczy. Dla mnie miłość to poważna sprawa i traktuje to na serio. Czuję, że Kate to ta jedyna. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Kate, od razu wiedziałem, że jesteśmy sobie przeznaczeni. Spodobała mi się. Już wtedy wiedziałem, że będę robił wszystko, aby ją zdobyć. Jedynym problemem teraz jest Drake, który pewnie zabroni Kate spotykać się ze mną, ale mam to gdzieś i nie zamierzam się poddać. Będę walczył o swoją miłość.
*Oczami Kate*
Zakochałam się. Jestem szczęśliwa. Mimo iż wiem, że ta miłość nie będzie łatwa, ja pragnę tej miłości i nie boję się jej. Wiem, że to może być niebezpieczne, ale nie przejmuję się tym teraz. Może to nieodpowiedzialne, ale zakochany człowiek nie myśli racjonalnie. Zakochany człowiek kieruje się sercem, a nie rozumem. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam Jeffa, wpadł mi w oko i wiedziałam, że chcę go lepiej poznać. Co z tego, że mnie porwał? Moja podświadomość podpowiadała mi, że on jest dobrym człowiekiem. Wiem, że mój brat pewnie nie będzie zadowolony z tego, że jestem z Jeffem, ale nie, obchodzi mnie to. Drake, musi to zaakceptować, bo ja nie zamierzam rezygnować z miłości mojego życia tylko dlatego, że mój brat tego chce.
*Oczami Brooke*
Od kiedy poznałam Justina moje życie wreszcie zaczęło nabierać sensu. Nie spodziewałam się, że mogę polubić kogoś kto mnie porwał. Nie miałam pojęcia, że w zaledwie, kilka dni się zakocham. Justin jest bardzo tajemniczy i nie mogę rozszyfrować jego uczuć, ale to chyba najbardziej mnie w nim pociąga. Mam nadzieję, że on czuje to co ja. Mam gdzieś to czy Justin jest niebezpieczny, że mogę mieć przez niego kłopoty. Ja widzę w nim normalnego chłopaka i mam w dupie opinię innych. Justin jest naprawdę wspaniałym facetem i naprawdę chciałabym z nim być. Ale to zależy już tylko od niego.
*Oczami Justina*
Chciałbym dzielić swoje życie z Brooke, ale wiem, że nie mogę. Życie ze mną jest niebezpieczne, a ja nie chcę narażać życia osób na których mi zależy. Boję się też, że Brook nie będzie chciała być ze mną i to jest chyba najgorsze uczucie ze wszystkich. Tego najbardziej się obawiam. I pozostaje jeszcze jedna obawa czy Jeff pozwoliłby nam się spotykać. Przecież on bardzo kocha Brooke i nie pozwoli jej skrzywdzić. Mimo wszystkich moich obaw na jej widok moje serce,zaczyna szybciej bić. Nie mogę tego w sobie stłumić, muszę zacząć działać. Nie wyobrażam sobie już życia bez niej. Zakochałem się w niej po uszy. Kto by pomyślał, że tak szybko się zakocham.
*********************************
No to mamy kolejny rozdział. Jak wam się podobał? Piszcie w komentarzach i do następnego :)

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Rozdział 8

*Oczami Brooke*
Justin zabrał mnie dzisiaj do kina i na pizze. Cały dzień minął nam bardzo fajnie. Świetnie się bawiłam w towarzystwie Justina. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Czułam jakbym znała go już parę lat, a nie kilka dni. Kiedy wróciliśmy do domu, mojego brata nigdzie nie było, więc zadzwoniłam do niego. Nie odbierał, więc dałam sobie spokój, jak będzie chciał to oddzwoni. Weszłam do salonu, gdzie przed telewizorem siedział Justin. Usiadłam obok niego.
- Jeffa nigdzie nie ma i nie odbiera telefonu. - powiedziałam.
- Czyli pewnie nie wróci na noc, a my mamy wolną chatę. - powiedział sugestywnie poruszając brwiami.
- Śnij dalej Bieber - powiedziałam poważnie ledwie powstrzymując się od śmiechu.
Jego mina była bezcenna, no w sumie nie dziwię się mu, bo miał mnie za grzeczną dziewczynkę, która nigdy nikomu nie pyskowała. No cóż chłopak się zdziwił.
- Coś Ty powiedziała? To teraz się inaczej zabawimy. - powiedział i zaczął mnie łaskotać.
- Justinnn... przeeestań... proosze - powiedziałam przez śmiech.
- Co z tego będę miał? - zapytał przestając mnie łaskotać.
- Zrobię co tylko chcesz, ale puść mnie już. - powiedziałam.
- Wszystko? - dopytał.
- Tak. - potwierdziłam.
- Hmmm to daj buziaka. - wyszczerzył się.
Dałam mu buziaka i uwolniłam się z jego uścisku.
***********
Zrobiliśmy kolację i poszliśmy spać. 
***********
*Oczami Justina*
Dzisiejszy dzień był wspaniały, bo spędziłem go z Brooke. Przy niej czuję się jak w raju. Jakbym znał ją już kilka lat. Co ta dziewczyna ze mną robi? Przecież ja jestem Justin Bieber, postrach USA, który nie wie co to miłość. Ja nie mam uczuć. Jestem potworem, a mimo to przy Brooke czuję się taki "normalny". Przy niej czuję się jakbym znowu miał 15 lat. Jakbym się po raz pierwszy zakochał. Przy niej czuję się wyjątkowo i chciałbym, żeby ona czuła się tak przy mnie, niestety to nie możliwe. Chciałbym z nią być, ale wolę nie robić jej kłopotów. Chcę, żeby była bezpieczna, a poza tym Jeff chyba by mi głowę urwał jakby jej się coś stało. Niestety my nie możemy być razem.
*****************************************

Witam witam! No i mamy 8 rozdział... Co o nim myślicie? Piszcie w komentarzach.... Do następnego ;)  

środa, 22 lipca 2015

poniedziałek, 20 lipca 2015

Rozdział 7

*Oczami Kate*
 Kiedy zobaczyłam blisko mojego domu Jeffa to myślałam, że  mam jakieś zwidy. Nie spodziewałam się, że może do mnie przyjechać i to już po trzech dniach. Prawda jest taka, że stęskniłam się za nim chociaż znamy się niecały tydzień to ja już się do niego przywiązałam. Może nie tyle przywiązałam jak zauroczyłam. Tak przyznaję Jeff bardzo mi się podoba. Jak zobaczyłam go opartego o swoją furę i do tego palącego fajkę to ugh. Wyglądał tak seksownie... zresztą jak zawsze. Podbiegłam do niego i wpadłam w jego ramiona. Zaciągnęłam się jego cudownymi perfumami. Mogłabym go nigdy nie puszczać, ale moja ciekawość wygrała. Odsunęłam się od niego lekko i zapytałam:
- Co ty tutaj robisz?
- Chciałem zrobić Ci niespodziankę.
- To miło z twojej strony.
-  Chodź zbiorę Cię gdzieś.
- Gdzie?
- Niespodzianka.
- Nie lubię niespodzianek.
- Oj no nie marudź tylko chodź. Spodoba Ci się.
- No dobra.
Wsiedliśmy do jego ferrari, oczywiście Jeff otworzył mi drzwi jak dżentelmen. Jechaliśmy dość długo cały czas się śmiejąc i śpiewając różne piosenki. Po jakichś dwóch godzinach dojechaliśmy na plażę. Jeff zasłonił mi oczy opaską i prowadził mnie przez chwilę. Kiedy się zatrzymaliśmy Jeff zdjął mi opaskę, a ja byłam w szoku. To co zobaczyłam było cudowne:

 Nie mogłam wykrztusić z siebie nawet jednego słowa. Kiedy w końcu odzyskałam głos powiedziałam:
- Jeff to jest piękne, ale po co to wszystko?
- Kate... Bo ja się w Tobie zakochałem... Wiem, że to za szybko, że się krótko znamy, ale ja już nie mogę trzymać tego w sobie... Kocham Cię Kate... Zostaniesz moją dziewczyną?
- Jeff... ja nie wiem co powiedzieć... bo bo ja chyba też się w Tobie zakochałam... podobasz mi się i bardzo za tobą tęskniłam przez te trzy dni...
- To znaczy, że się zgadzasz?
- Tak chcę być twoją dziewczyną....
- Kocham Cię Kate.
- Ja Ciebie też.
Jeff mnie pocałował. Poczułam stado motyli szalejących w moim brzuchu. Kiedy się od siebie oderwaliśmy z uśmiechami na twarzach trzymając się za ręce poszliśmy jeść kolację, którą przygotował Jeff. Po kolacji poszliśmy na spacer brzegiem oceanu...
- Kate...
- hmm?
- Mam coś dla Ciebie...
Jeff podarował mi naszyjnik z sercem.
- Dziękuję, nie musiałeś...
- Ale chciałem...
*****************************************
Wakacje i rozdział gratis ;) 

sobota, 18 lipca 2015

Rozdział 6

*Oczami Jeffrey'a*
Od wyjazdu Kate minęły już 3 dni. Brakuje mi jej strasznie. Szczególnie kiedy widzę jak Jay zarywa do mojej siostry. Krew mnie zalewa, bo ja też bym tak chciał powygłupiać się z Kate. Pomimo tego iż minęły tylko trzy dni i codziennie piszemy ze sobą lub gadamy przez telefon czy Skype, ja strasznie za nią tęsknię. Postanowiłem, że zrobię jej dzisiaj niespodziankę i pojadę ją odwiedzić. Jak postanowiłem tak zrobiłem. Ubrałem się:

 i popsikałem się swoimi ulubionymi perfumami. Wziąłem telefon, portfel i kluczyki do mojego ferrari:

 i zszedłem na dół, aby zawiadomić moją siostrę i Justina, że mnie nie będzie. Kiedy zszedłem na dół nikogo nie było, a na blacie w kuchni leżała karteczka od Brooke: "Jestem z Justinem, nie martw się, będziemy wieczorem Brooke :*" Skoro Brooke jest z Justinem to napiszę jej sms, że wrócę za dwa tygodnie. Brooke będzie bezpieczna z Justinem, dlaczego ja o tym wcześniej nie pomyślałem? Głupi jestem. Zaśmiałem się ze swoich myśli i wróciłem do swojego pokoju, żeby spakować kilka rzeczy. Jeżeli Kate nie może być blisko mnie to ja będę blisko niej.... Zatrzymałem się w pobliskim motelu. Kiedy jechałem w stronę domu Drake wstąpiłem jeszcze do centrum handlowego. Przez te trzy dni uświadomiłem sobie, że ja naprawdę zakochałem się w Kate. Tak wie, że to chore, ja postrach NY się zakochałem, ale stało się. Cały czas o niej myślę. Ta dziewczyna wywróciła mój świat do góry nogami. Chcę jej o tym powiedzieć, dlatego wstąpiłem do centrum. Kupiłem jej naszyjnik z sercem i bukiet róż. Przecież nie pójdę do niej z pustymi rękami. O kobietę trzeba dbać. Kiedy już miałem wszystko to udałem się w stronę jej domu. Zaparkowałem nie daleko jej domu i oparłem się o maskę samochodu. Zadzwoniłem do Kate:
- Hallo?
- No cześć mała.
- Hejka. Co tam u Ciebie?
- U mnie okey, a u Ciebie?
- Spoko, właśnie idę na spacer. A ty co robisz?
- A nic ciekawego, odpoczywam.
- To spoko. Czekaj chwilę tylko powiem bratu, że wychodzę.
- Okey, to zadzwoń jak już wyjdziesz.
- Okey.
Rozłączyła się, a ja w tym czasie wyciągnąłem fajkę i zacząłem palić. Po chwili z domu wyszła Kate:

 Śmiać mi się chciało jak widziałem jej minę kiedy mnie zauważyła. Wyżuciłem peta i zdeptałem go, poi czym wyciągnąłem  ręce przed siebie tak, że Kate wpadła w moje ramiona.
*****************************************
Witam po dość długiej nieobecności. Przepraszam, za tak długą przerwę, ale nie miałam przez miesiąc internetu...
Co myślicie o tym rozdziale?
Piszcie w komentarzach
Do następnego ;)

niedziela, 31 maja 2015

Rozdział 5

*Oczami Drake*
Zgodziłem się niańczyć Kate, ponieważ jest moją siostrą. Kiedy byliśmy małymi dziećmi mieliśmy bardzo dobry kontakt, ale wszystko się zmieniło kiedy wstąpiłem do gangu. Ja się bardzo zmieniłem i nie ukrywam tego, że podoba mi się ta zmiana, aczkolwiek chciałbym odbudować mój dobry kontakt z siostrą. Kate zawsze była moją młodszą siostrą, którą kocham i nigdy nie pozwoliłbym jej skrzywdzić. A drugą sprawą dla której przyjmuję ją pod swój dach jest to, że kiedy udowodnię glinom, że dobrze zajmuję się siostrą to później nie będą mnie tak bardzo podejrzewać o wszystko. Będę miał podwójne korzyści. Oczywiście moi kumple wiedzą, że będzie z nami mieszkać moja siostra. Już zdążyłem im zagrozić, ze jak tylko ją tkną to kulka w łeb. Kate miała przyjechać do nas pociągiem dzisiaj rano. Było już południe a jej nie było. Kiedy do niej zadzwoniłem powiedziała, że nie chce z nami mieszkać. Wkurwiłem się. Kiedy powiedziała mi że nie ma jej w domu od razu poszedłem po chłopaków, którzy siedzieli przed tv w salonie.
- Mamy problem. - powiedziałem stojąc przed nimi tym samym zasłaniając im telewizor.
- Jaki znowu problem? - zapytał Jack.
- Młoda powiedziała, że nie ma jej w domu i że nie będzie z nami mieszkać. - powiedziałem wkurzony zaciskając pięści.
- Kurwa, wiedziałem, że tak będzie. - odezwał się Hugo.
- Takie są małolaty. Tylko się buntują. Wiedziałem, że będą z nią same kłopoty. - zawtórował mu Will.
- Dobra zamknijcie mordy i ruszcie dupska. Macie ją namierzyć. A jak już to zrobicie to mnie powiadomcie. - powiedziałem już maksymalnie wkurwiony.
- Dobra nie spinaj dupska. Zaraz to zrobimy. - powiedział spokojnie Matt.
- Idę zapalić, jak wrócę macie wiedzieć gdzie ona jest. - powiedziałem, wziąłem paczkę fajek, zapalniczkę i wyszedłem przed dom.
Kiedy skończyłem palić wyluzowany wszedłem do salonu. Matt podał mi laptopa. Kiedy zobaczyłem gdzie znajduje się moja siostra rzuciłem laptopem o ścianę.
- KURWA!!! - wydarłem się.
- Ej stary wyluzuj! Zabierzemy ją stamtąd jeszcze dzisiaj. - uspokajał mnie Jack.
- To kurwa za 5 minut widzę was tutaj gotowych jak nie to sam pojadę i rozjebie łeb tym popieprzonym cwelom.
- Dobra, się robi stary. - powiedział Hugo i wszyscy pobiegli do swoich pokoi się przebrać.
Również poszedłem się przebrać. Kiedy gotowy:



zszedłem na dół do salonu chłopaki już tam czekali. Ja z Jack'iem i Hugo jechaliśmy moim Lamborghini:



Matt i Will jechali ferrari Matta:



Musiałem odzyskać moją siostrę. Kiedy zobaczyłem, że Kate znajduje się w domu handlarzy ludźmi to moje serce dosłownie stanęło. Jay i Jeff są w prawdzie naszymi sojusznikami i czasami współpracujemy z nimi, ale jak oni zrobią coś mojej siostrze to ich wszystkich pozabijam. Kiedy dotarliśmy do domu Jay i Jeffa byłem totalnie wkurwiony, ale ze względu na to iż to nasi sojusznicy kulturalnie zapukałem do drzwi. Otworzył mi zmieszany Jay.
- Siema stary coś się stało?
- Siema. A no stało się... Macie moją siostrę.
- Co?
- To co słyszysz! Gdzie jest Kate? I co z nią chcecie zrobić?
- Kate to twoja siostra? Nic jej nie chcemy zrobić po prostu była w pociągu, który przejęliśmy, a że dostała w naszym magazynie pokój z siostrą Jeffa to ją też zabraliśmy z magazynu i można powiedzieć, ze ja uratowaliśmy.
- To gdzie w takim razie ona teraz jest?
- Na górze w swoim pokoju i chyba śpi. Chcesz to zobacz.
- Okey to prowadź.
- Wy tu poczekajcie. - zwróciłem się do chłopaków.
- Okey. - odpowiedzieli chórkiem.
Poszedłem za Jay'em. Jay zapukał do drzwi. Ale nikt się nie odezwał. Weszliśmy do pokoju. Kate spała wtulona w Jeffa.
- Co tu się dzieje?!? - zapytałem podnosząc głos.
- Csiii... Obudzisz ją. Zaraz Ci wszystko wyjaśnię. - odpowiedział szeptem Jeff.
- Okey to czekam na dole. - powiedziałem już szeptem. Chociaż byłem wkurwiony nie chciałem obudzić siostry.
Wyszedłem z jej pokoju razem z Jay'em. Usiedliśmy na kanapie w salonie. Po chwili przyszedł Jeff.
- A więc? - zacząłem.
- Więc co? - odpowiedział podnosząc mi ciśnienie.
- Co robiłeś z moją siostrą i dlaczego ona jest u was? - zapytałem spokojnie hamując swoją złość.
- Nie wiem czy Jay Ci mówił, ale uratowaliśmy ją z naszego magazynu razem z moją siostrą. A siedziałem teraz u niej, bo słyszałem jak płacze. Powiedziała, że gadała z tobą przez telefon i nie chce z tobą mieszkać, a ty jej szukasz. Powiedziała, że jak ją znajdziesz to nas wszystkich pozabijasz. Później zasnęła.
- Dobra, masz szczęście bo jak bym zobaczył, że położyłeś na niej swoje brudne łapska to już dawno leżałbyś martwy. Co nie zmienia faktu, że zabieram ją do siebie.
- Ona nie będzie z tego zadowolona... - powiedział Jeff.
- Ma problem, musi ze mną mieszkać, bo jak przyjdzie kurator to ja będę miał kłopoty a nie ona.
- Pójdę ją obudzić... - Powiedziała jakaś brunetka wchodząc po schodach na górę.
- Kto to? - zapytałem.
- Jestem siostrą Jeffa - Brooke. - powiedziała podchodząc do mnie.
- Drake brat Kate. - podałem jej rękę.
- Dobra to idę obudzić Kate. - powiedziała i poszła.
Czekaliśmy w salonie na dziewczyny. Po chwili do salonu przyszła Brooke.
- Gdzie Kate? - zapytałem.
- Powiedziała, że pojedzie z tobą, ale najpierw chce porozmawiać z Jeff'em. - odpowiedziała Brooke.
- Dobra to idź do niej i powiedz, że mi się spieszy i ma ruszyć dupe. - powiedziałem do Jeff'a.
- Okey. - odpowiedział bez emocji.

*Oczami Kate*
 Kiedy Brooke mnie obudziła i powiedziała, że mój brat przyjechał i chce mnie zabrać byłam w szoku. Jak on mnie znalazł? I dlaczego tak szybko? Nie chciałam z nim jechać, bo nie chciałam zostawiać Brooke, Jay'a i Jeff'a. Szczególnie Jeff'a, chyba coś do niego czuję. Jeszcze się nie zakochałam, ale na pewno jestem zauroczona. Powiedziałam Brooke, że będę za nią tęsknić i poprosiłam, żeby powiedziała Jeff'owi, żeby przyszedł do mnie, bo muszę z nim porozmawiać. Kiedy Brooke poszła zaczęłam się bać. Bałam się tej rozmowy. Po chwili do pokoju wszedł Jeff.
- Przepraszam. - powiedział spuszczając głowę.
- Za co ty mnie przepraszasz? - zapytałam zdezorientowana.
- No bo obiecałem Ci, że nie pozwolę twojemu bratu Cię znaleźć i zabrać.... a nawaliłem.... przepraszam. - powiedział nadal na mnie nie patrząc.
Podeszłam do niego i podniosłam jego podbródek. Spojrzał mi w oczy, a w jego oczach było widać smutek.
- Nie musisz mnie za to przepraszać. To było pewne. Znam mojego brata i wiedziałam, że prędzej czy później przyjedzie po nie i mnie zabierze. Ale nie to chciałam Ci powiedzieć... - zacięłam się i tym razem to ja spuściłam wzrok. On podniósł mój podbródek i zapytał.
- A więc co chciałaś mi powiedzieć?
- Jaa chciałam się upewnić, że nadal będziemy się widywać, booo bardzo Cię polubiłam... - powiedziałam i przygryzłam wargę.
- Oczywiście, ja ciebie też bardzo polubiłem. Tylko jest jeden problem... - powiedział.
- Jaki problem? - zapytałam ze smutkiem w głosie.
- Nie mam twojego numeru i nie mam jak się z tobą skontaktować - powiedział uśmiechając się. Podał mi swój telefon, a ja wpisałam swój numer.
- Dobra, skoro już tu jesteś to pomóż mi się spakować - powiedziałam wystawiając język.
- Osz ty cwaniaro. - powiedział śmiejąc się.
Kiedy już byłam spakowana zeszłam na dół razem z Jeffem. W salonie siedział mój brat, Justin i Brooke.
- No nareszcie. - powiedział mój brat.
- Mi również miło Cię widzieć. - odpyskowałam mu.
- Dobra pożegnaj się i idziemy. Nie mam czasu na twoje pyskowanie.
- Okey. - powiedziałam i pożegnałam się ze wszystkimi przytulając się i całując w policzek.
Kiedy wychodziłam przypomniało mi się, ze nie mam numeru Brooke.
- Brooke całkiem zapomniałam dasz mi swój numer? - zapytałam.
- Oczywiście. - wpisała numer do mojego telefonu.
Przed domem stały dwa samochody i czterech chłopaków, których nie znałam.
- To moja siostra, Kate. - powiedział Drake.
- Cześć wszystkim. - powiedziałam.
- To jest Hugo, Matt, Jack i Will.
- Cześć. - Krzyknęli wszyscy razem.
 - Dobra jedziemy wsiadajcie. - powiedział mój "kochany" braciszek.
Jechałam samochodem mojego brata razem z Hugo i Jack'iem. Kiedy dojechaliśmy na miejsce byłam zaszokowana. Myślałam, że na Bronxie są same slumsy, a tym czasem mój brat miał wielką willę, co wyglądało dziwacznie szczególnie, że dookoła były same slumsy. Ale nie powiem, że dom mi się nie podobał:




 - Teraz się zachwycasz? A tak bardzo nie chciałaś tu przyjechać... Oj ranisz mnie siostra... - powiedział z łobuzerskim uśmieszkiem Drake.
- Wal się! I tak dom Jeff'a był lepszy. - pokazałam mu język i poszłam w stronę domu.
Po domu oprowadził mnie Hugo. Polubiłam go. Był chyba jedyny normalny w tym domu. Mój pokój był cudowny:




- Hugo, kto mi urządzał pokój, bo coś nie sądzę, ze to mój brat... Bo ten pokój jest cudowny.
- No niestety to twój brat urządzał - powiedział i się zaśmiał.
- Dobra to ja cię zostawiam w twoim królestwie, rozpakuj się czy coś i przyjdź za dwie godziny na kolację.
- Okey.
*****************************************
Kumpli Drake zostawiam wam... wymyślcie sobie jak mają wyglądać.... i do następnego ;)

sobota, 23 maja 2015

Rozdział 4

*Oczami Kate*
 Kiedy mnie porwali, byłam niewzruszona. Było mi wszystko jedno. Właśnie się dowiedziałam, że moi rodzice nie żyją. Jakiś gang ich zabił, bo ich firma prowadziła lewe interesy. Dostałam spadek po rodzicach  to bardzo duży. W spadku dostałam naszą willę, samochód rodziców i sporą ilość pieniędzy. Ale co z tego? Jestem bogata, ale nie mam najważniejszych osób w moim życiu. Bardzo kochałam rodziców. Jako, że nie jestem pełnoletnia, bo mam 17 lat, muszę zamieszkać z moim starszym bratem. Kiedy zostałam uprowadzona, właśnie do niego jechałam. Nie chciałam z nim mieszkać, ponieważ jest gangsterem i mieszka ze swoimi kolegami. To, że jestem trochę zbuntowaną nastolatką nie oznacza, że będę mieszkać z pięcioma gangsterami pod jednym dachem. Ale wracając do porwania, teraz się cieszę, ponieważ poznałam Brooke, Justina no i oczywiście Jeffreya. Myślę, że zaprzyjaźnie się z Brooke. Co do Justina to myślę, że będziemy dobrymi "kumplami". Z kolei Jeffrey jest boski. Wpadł mi w oko. Kiedy zapytał mnie, czy zostaję z nimi od razu się zgodziłam. Wiem, że prędzej czy później Drake będzie mnie szukał. Dzwonił do mnie już kilka razy, ale nie odbierałam. O wilku mowa. Mój telefon zaczął dzwonić, a na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Drake. Postanowiłam, że odbiorę.
- Czego chcesz Drake?
- Nie tak ostro siostro - powiedział ze śmiechem.
- Czego chcesz nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
- Kiedy masz zamiar ruszyć swoje tłuste dupsko i przyjechać na Bronx?
- Nie przyjadę dupku i nie będę z tobą mieszkać.
- A to dlaczego? Chcesz, żebyśmy mieli kłopoty? Nie po to się zgodziłem cię niańczyć, żebyś teraz mi pyskowała smarkulo. Jutro o 10 będę na Manhattanie i bez dyskusji.
- Nie mam zamiaru mieszkać z gangsterami. Nie wiem jakim cudem dali ci prawo do opieki nade mną. A poza tym możesz sobie jechać na Manhattan, ale mnie tam nie znajdziesz. Nie ma mnie w domu i nie będzie.
- Gdzie ty jesteś?
- Co cię to obchodzi? I tak ci nie powiem!
- Zapomniałaś kim jestem? I tak się dowiem i przyjadę po ciebie, ale wtedy nie będę już taki miły.
- To mnie szukaj! Mam to w dupie!
Nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się i rzuciłam telefonem o ścianę po czym wybuchłam płaczem. Na moje nieszczęście po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Nie chciałam się z nikim widzieć. Nie teraz kiedy w każdej chwili może tu wpaść mój brat i wszystkich pozabijać. Dosłownie. Pukanie nie ustało. Wkurwiłam się.
- Wlazł. - wydarłam się, a do pokoju wszedł Jeff.
- Co się stało? - zapytał łagodnie, a mi od razu przeszłą złość na niego.
- Nie ważne...
- Powiedz.
- Mój brat, o którym ci wczoraj w klubie mówiłam, teraz mnie szuka i jak się dowie, że tu jestem to nas wszystkich pozabija...
- powiedziałam przez płacz.
- Csiii nie płacz, wszystko będzie dobrze, już ja się o to postaram. Zobaczysz. - powiedział przytulając mnie.
- Dziękuje - powiedziałam pociągając nosem.
- Za co?
- Za to, że przy mnie jesteś...
- Nie ma sprawy.
Siedzieliśmy tak jeszcze dobre 10 minut, po czym postanowiliśmy obejrzeć jakiś film. Jeff pozwolił mi wybrać film. Mój wybór padł na "3 metry nad niebem". Oglądaliśmy leżąc na moim łóżku. Byłam wtulona w niego. Tego właśnie teraz potrzebowałam. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam w ramionach Jeffa. Kiedy się obudziłam było już rano, a ja nadal byłam wtulona w Jeffa, który nadal słodko spał. Uśmiechnęłam się na sam jego widok, ale kiedy przypomniałam sobie o Drake, mój uśmiech zaraz zniknął.
- Ejjjj... - usłyszałam jego zachrypnięty, seksowny głos, więc od razu odwróciłam głowę w jego stronę.
- Co? - zapytałam nie wiedząc o co mu chodzi.
- Nigdy nie przestawaj się uśmiechać. - powiedział poważnie.
- Okey... - odpowiedziałam niepewnie.
- Obiecaj mi to. - poprosił.
- Dobra obiecuje. - odpowiedziałam. Jemu mogłabym obiecać wszystko.
- No to uśmiech proszę. - powiedział spoglądając mi w oczy.
Uśmiechnęłam się.
- Od razu lepiej. - uśmiechnął się.
*****************************************
Jak się podoba rozdział? Komentujcie. Do następnego!

czwartek, 14 maja 2015

Rozdział 3

*Oczami Justina*
Jak nie cierpię zakupów, tak dzisiaj je polubiłem. Spodobał mi się styl Brooke. Była taka niewinna i nie ubierała się jak dziwka albo jak "plastik". Wtedy zrozumiałem, że nie mogę się nią tylko zabawić. Nigdy nie wierzyłem w jakieś durne gadanie o miłości od pierwszego wejrzenia, ale Brooke to zmieniła. Chyba się w niej zakochałem... No przy najmniej jestem nią zauroczony. Bosze gadam jak jakaś baba. Wracając do naszych zakupów to Jeff ciągle łaził za Kate i pieprzył jak ona to pięknie wygląda we wszystkich ciuchach jakie tylko przymierzyła. Nie powiem wyglądała dobrze, ale nie podobał mi się jej styl. Ja poszedłem za Brooke. Była bardzo nieśmiała co mnie jeszcze bardziej do niej przyciągało. Kiedy skończyliśmy wszyscy zakupy poszliśmy na lody i w międzyczasie wymyśliliśmy, że wieczorem pójdziemy do klubu. Dziewczyny się zgodziły, ale powiedziały, że muszą sobie kupić jakieś ciuchy na imprezę. Chcieliśmy iść z nimi, ale Kate powiedziała, że będziemy je mogli zobaczyć dopiero wieczorem, ponieważ chcą nam zrobić niespodziankę. Niechętnie się zgodziliśmy, a ja już nie mogłem się doczekać kiedy zobaczę Brooke w jakimś seksownym wdzianku, chociaż nie wiem czy odważy się na taki strój. No chyba, ze Kate ją na to namówi.
- Ej stary ty mnie w ogóle słuchasz? - wyrwał mnie z zamyśleń Jeff.
- Sorry bro zamyśliłem się... Co mówiłeś? - odpowiedziałem zgodnie z prawda.
- Mówiłem, że skoro laski chcą nam zrobić niespodziankę swoim wyglądem, to my też możemy się trochę odpierdolić co nie? - odpowiedział z szerokim uśmiechem.
- W sumie nie pomyślałem o tym, ale to całkiem spoko pomysł. - odpowiedziałem.
- Dobra to chodź. - powiedział po czym wstał z ławki.
Zrobiłem to samo.
Po bardzo udanych zakupach wróciliśmy wszyscy do domu.
Była 18, więc każdy poszedł do swojego pokoju szykować się do klubu. Dręczyła mnie tylko jedna sprawa "Czy Brooke rozmawiała już z Jeffem i Kate i czy dziewczyny zostaną u nas na dłużej?".
Postanowiłem pójść do Jeffa zapytać co i jak.
- Ej stary jest sprawa.
- Dawaj.
- Gadałeś już z dziewczynami?
- W jakim sensie?
- No, bo one nie są naszymi więźniami i pewnie chcą wrócić do domu, a poza tym my mamy biznes...
- Aaa o to ci chodzi. Tak gadałem z moją siostrą po śniadaniu i powiedziała, że ona na razie nie chce wracać do domu, nasi starzy się nią w ogóle nie przejmują, więc powiedziała, że zostanie na dwa miesiące do końca wakacji, które jakby nie było zaczęły się 3 dni temu. Powiedziała, że przekona do tego również Kate. Z tego co wiem Kate się zgodziła. A biznesem się nie przejmuj się, bo dzwoniłem do chłopaków i powiedziałem im, ze bierzemy wolne na dwa miesiące i będziemy do nich zaglądać od czasu do czasu. - powiedział.
- I to chciałem usłyszeć, dobra brachu ja idę się szykować. Już widzę jak Brooke mnie obczaja. - Powiedziałem i zaśmiałem się pod nosem.
- Pamiętaj, że to moja siostra panie "zakochany w sobie". - Powiedział i rzucił we mnie poduszką tyle, że nie trafił.
Zaśmiałem się i poszedłem do siebie. Kiedy byłem gotowy zszedłem na dół gdzie czekał już odpierdolony Jeff:

 z resztą ja nie byłem lepszy:

 Po pięciu minutach przyszły dziewczyny:


 - Pięknie wyglądacie - powiedziałem równo z Jeffem na co wszyscy się zaśmialiśmy.
- Wy też niczego sobie - powiedziały razem dziewczyny na co wybuchnęliśmy jeszcze większym śmiechem.
Kiedy wszyscy się opanowaliśmy, zamknęliśmy dom i pojechaliśmy do klubu moim ferrari. W klubie od razu poszliśmy do naszej strefy V.I.P. Jeff poszedł zamówić procenty. Po wypiciu pierwszego drinka Brooke skrzywiła się, ale wypiła do dna. Widać było, że nigdy nie piła alkoholu. Podobało mi się to. Dodawało jej to takiej dziewczęcej naturalności. Kiedy wszyscy wypili już po 3 drinki, Brooke wypiła tylko jeden.  Postanowiłem, że dzisiaj będę trzeźwy i już więcej nie wypiję. Wiem co mógłbym zrobić Brooke po pijaku, a nie chcę jej skrzywdzić. Kiedy Jeff poprosił Kate o taniec, ja zostałem sam z Brooke. Postanowiłem trochę lepiej ją poznać.
- Opowiedz mi coś o sobie - powiedziałem.
- A co byś chciał wiedzieć? - odpowiedziała.
- Wszystko - zaśmiałem się.
- Okey, więc mieszkam z rodzicami na Manhattanie. Nie mam jakiś szczególnych przyjaciół. Lubię słuchać muzyki, czytać książki i chyba jak każda dziewczyna chodzić na zakupy. Ogólnie jestem bardzo nudnym i spokojnym człowiekiem. - Powiedziała.
- Wcale nie jesteś nudna! Jakiej muzyki słuchasz?
- Wszystkiego co wpadnie mi w ucho, ale głównie rapu.
- O to tak jak ja, a jakie książki czytasz?
- Powieści fantasy albo jakieś kryminały.
- Poważnie? Dziewczyna czytająca kryminały?
- Co w tym dziwnego?
- Po prostu dziewczyny zazwyczaj czytają jakieś romansidła a nie kryminały.
- Dobra to teraz ty mi coś o sobie opowiedz.
- A co dokładnie chcesz wiedzieć?
- Wszystko - powiedziała i wybuchnęliśmy śmiechem.
- Okey, a więc jak już wiesz słucham głównie rapu, lubię grać w koszykówkę i jeździć na deskorolce.
- Zawsze chciałam nauczyć się jeździć na desce, a słuchasz Dreake'a?
-  Mogę cię nauczyć jak chcesz. Tak bardzo lubię Dreake'a. Zatańczymy?
- Ale ja nie umiem tańczyć - powiedziała, przygryzła wargę i spuściła głowę.
Podszedłem do niej i podniosłem jej podbródek.
- Spokojnie, to nie jakiś fokstrot czy coś. To klub tutaj wystarczy ruszać się w rytm muzyki, a poza tym i tak nikt nie będzie zwracał na nas uwagi, bo każdy jest zajęty sobą. Chodź.
- No okey... - powiedziała niepewnie.
Akurat kiedy znaleźliśmy wolne miejsce na parkiecie DJ puścił jakąś wolną piosenkę, co mi się bardzo podobało. Przyciągnąłem Brooke do siebie i położyłem dłonie na jej talii. Brooke położyła swoje małe dłonie na moich barkach. Przez cały taniec wpatrywaliśmy się sobie w oczy i uśmiechaliśmy się do siebie od czasu do czasu. Na koniec piosenki pochyliłem się i pocałowałem Brooke. Dziewczyna była zaskoczona, ale już po chwili odwzajemniła pocałunek. Kiedy się od siebie odsunęliśmy oparłem swoje czoło o jej. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Już miałem coś powiedzieć, ale jak na złość Jeff i Kate musieli nam przerwać.
- Ej stary my już wracamy. Jedziecie z nami?
- Chcesz już wracać? - zwróciłem się do Brooke.
- W sumie tak, jestem zmęczona. - odpowiedziała.
- Okey, więc chodźmy.
Wróciliśmy tylko jeszcze po torebki dziewczyn i pojechaliśmy do domu. Brooke w ogóle się nie odezwała, pomijając "dobranoc". Nie wiedziałem o co jej chodzi, przecież odwzajemniła pocałunek. Może się wystraszyła? A może to dla niej za szybko? W końcu znamy się nie całe dwa dni. No ale nie mogłem się powstrzymać. Będę musiał z nią porozmawiać. I tak myśląc o Brooke wyszedłem z łazienki w samych bokserkach, położyłem się do łóżka i zasnąłem.
*****************************************
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
No to mamy 3 rozdział.
Jak się wam podobał?
Jak myślicie dlaczego Brooke nie odzywała się do Justina po pocałunku?
Komentujcie!
Pozdrawiam i do następnego!
;) 

środa, 6 maja 2015

Rozdział 2

*Oczami Jeffrey'a*
Kolejna misja. Dzień jak co dzień.  Nigdy bym się nie spodziewał, że trafię na swoją młodszą siostrzyczkę. Szczerze to bardzo za nią tęskniłem przez te 5 lat. Przecież to moja jedyna siostra. Kiedy ją zobaczyłem nie moglem uwierzyć, że ją spotkałem po tylu latach. Myślałem, że mam jakieś zwidy. Chciałem podejść i się przywitać, ale nie mogłem. Musiałem zaczekać do nocy, tak żeby nikt nas nie zauważył. Musiałem także pilnować, żeby moi wspólnicy jej nie sprzedali, dlatego od razu jak przyjechaliśmy do naszego magazynu i przydzieliliśmy ludziom pokoje powiedziałem chłopakom i Jazzy co i jak. Mieliśmy kamery we wszystkich pokojach, więc musiałem się dowiedzieć co z moją siostrą. Kiedy zobaczyłem z kim jest w pokoju kamień spadł mi z serca. Odetchnąłem z ulgą, że nie ma pokoju z jakąś suką, ponieważ chcąc uwolnić moją siostrę musimy uwolnić także jej współlokatorkę. Ponieważ jeżeli kazalibyśmy wyjść tylko mojej siostrze to tak druga mogłaby próbować uciec i ludzie z magazynu ogarnęli by, że mogą stąd uciec, co jest oczywiście nie wykonalne. A my mielibyśmy po postu więcej roboty. Dziewczyna, która miała pokój z moją siostrą była całkiem ładna, ale widać było, że jest trochę nieśmiała. Kurwa pociągała mnie. Ciekawił mnie jeden fakt a mianowicie '' Czy ona ma chłopaka?''. To jak ma na imię już wiem, od czego ma się kamery, które mogą nagrywać także dźwięk. Swoją drogą Kate to bardzo ładne imię. Nawet nie zauważyłem kiedy Justin usiadł obok mnie. Dopiero kiedy szturchnął mnie w ramię trochę się otrząsnąłem.
- Co? - odburknąłem.
- Stary siedzę tu od 5 minut i pytam na kogo się tak gapisz, a ty nie kontaktujesz.- powiedział Jay.
- Sorry stary ale zamyśliłem się. - odpowiedziałem.
- Okey to która ci się podoba? - zapytał poruszając sugestywnie brwiami, na co oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Pojebało cię? Ta brunetka to moja siostra. - odpowiedziałem poważnie.
- Sorry nie wiedziałem, a więc zostaje blondynka. - pierwszą część powiedział poważnie a przy drugiej uśmiechnął się zwycięsko.
- Dobra masz mnie stary. - powiedziałem.
- Ale ta twoja siostrzyczka też jest całkiem całkiem. - powiedział gapiąc się w ekran i uśmiechając.
- Ej nie zapędzaj się tak, pamiętaj, że to moja siostra, a jak jej coś zrobisz to skończysz 3 metry pod ziemią. - powiedziałem śmiertelnie poważnie. Nigdy nie dam skrzywdzić swojej młodszej siostrzyczki.
- Spokojnie Jeff, pamiętaj, że ja też mam siostrę i też bym nie dał jej skrzywdzić, więc wiem w co się pakuje. - odpowiedział.
- Okey, więc do rzeczy. One obie cię nie znają, więc ty je wyprowadzisz, bo jak mnie Brooke zobaczy to zacznie piszczeć albo coś w tym stylu. Wolę nie ryzykować. - powiedziałem.
- Okey, tylko jak mnie zobaczy to może zemdleć czy coś. No wiesz, bo jestem jak to mówią ''Bogiem Seksu''. - wyszczeżył się idiotycznie na co wybuchnęliśmy niepochamowanym śmiechem.
- Dobra, dobra nie schlebiaj sobie, bo moja siostra nie cierpi egoistów. - odgryzłem mu się jak tylko przestaliśmy się śmiać.
Kiedy się ogarnęliśmy akurat przyszła siostra Justina - Jazzy.
- Nie chcę wam przerywać jakże cudownej zabawy, ale kupcy przyjechali.- powiedziała.
- Okey, już idziemy. - Odpowiedziałem.
Poszliśmy na dół. Przywitaliśmy się z naszymi klientami. Dzisiaj sprzedaliśmy 6 dziewczyn do burdelu, 5 dziewczynek do pomocy domowej u jakiegoś bogatego kolesia i 20 chłopaków i chłopców do handlarza organów. Dobrze poszło, zarobiliśmy niezłą sumkę i w ogóle nie było nam żal tych ludzi. Na początku jeszcze było mi przykro, ale ten biznes nauczył mnie, że nie warto się nikim przejmować. Wieczorem Jay wyprowadził dziewczyny i pojechaliśmy do naszego domu. Trochę zdziwiło mnie to, że Brooke mnie nie poznała. Kiedy dojechaliśmy na miejsce Justin poszedł oprowadzić dziewczyny po domu, a ja zadzwoniłem do Jazzy i powiedziałem jej, że bierzemy wolne na jakiś miesiąc, może dwa. Ponieważ musiałem nadrobić zaległości z moją siostrą nooo i poznać lepiej Kate. Później wszyscy poszliśmy spać. I pewnie zabrzmię teraz jak baba, ale śniła mi się Kate. Kurwa brzmię jak cipa. Kiedy się obudziłem, zrobiłem poranną toaletę i ubrałem się:

i poszedłem do kuchni gdzie już były dziewczyny i Justin. Kate wyglądała całkiem fajnie w ciuchach Jazzy:
z resztą moja siostra też nie wyglądała źle:
 za to Jay chyba chciał zaimponować Brooke i pokazać swoją wyrzeźbioną klatę:
 Jakbym był gejem to na pewno bym na niego poleciał, ale niestety wolę Kate.
Fajnie by było jakby mi też zrobili śniadanie - pomyślałem i przewróciłem oczami.
Przywitałem się ze wszystkimi i zabrałem się za robienie śniadania. Po śniadaniu wszyscy pojechaliśmy do centrum handlowego kupić jakieś ciuchy i inne duperele dla dziewczyn.
*****************************************
No to drugi rozdział jest! Jak się podobał? Komentujcie!