sobota, 23 maja 2015

Rozdział 4

*Oczami Kate*
 Kiedy mnie porwali, byłam niewzruszona. Było mi wszystko jedno. Właśnie się dowiedziałam, że moi rodzice nie żyją. Jakiś gang ich zabił, bo ich firma prowadziła lewe interesy. Dostałam spadek po rodzicach  to bardzo duży. W spadku dostałam naszą willę, samochód rodziców i sporą ilość pieniędzy. Ale co z tego? Jestem bogata, ale nie mam najważniejszych osób w moim życiu. Bardzo kochałam rodziców. Jako, że nie jestem pełnoletnia, bo mam 17 lat, muszę zamieszkać z moim starszym bratem. Kiedy zostałam uprowadzona, właśnie do niego jechałam. Nie chciałam z nim mieszkać, ponieważ jest gangsterem i mieszka ze swoimi kolegami. To, że jestem trochę zbuntowaną nastolatką nie oznacza, że będę mieszkać z pięcioma gangsterami pod jednym dachem. Ale wracając do porwania, teraz się cieszę, ponieważ poznałam Brooke, Justina no i oczywiście Jeffreya. Myślę, że zaprzyjaźnie się z Brooke. Co do Justina to myślę, że będziemy dobrymi "kumplami". Z kolei Jeffrey jest boski. Wpadł mi w oko. Kiedy zapytał mnie, czy zostaję z nimi od razu się zgodziłam. Wiem, że prędzej czy później Drake będzie mnie szukał. Dzwonił do mnie już kilka razy, ale nie odbierałam. O wilku mowa. Mój telefon zaczął dzwonić, a na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Drake. Postanowiłam, że odbiorę.
- Czego chcesz Drake?
- Nie tak ostro siostro - powiedział ze śmiechem.
- Czego chcesz nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
- Kiedy masz zamiar ruszyć swoje tłuste dupsko i przyjechać na Bronx?
- Nie przyjadę dupku i nie będę z tobą mieszkać.
- A to dlaczego? Chcesz, żebyśmy mieli kłopoty? Nie po to się zgodziłem cię niańczyć, żebyś teraz mi pyskowała smarkulo. Jutro o 10 będę na Manhattanie i bez dyskusji.
- Nie mam zamiaru mieszkać z gangsterami. Nie wiem jakim cudem dali ci prawo do opieki nade mną. A poza tym możesz sobie jechać na Manhattan, ale mnie tam nie znajdziesz. Nie ma mnie w domu i nie będzie.
- Gdzie ty jesteś?
- Co cię to obchodzi? I tak ci nie powiem!
- Zapomniałaś kim jestem? I tak się dowiem i przyjadę po ciebie, ale wtedy nie będę już taki miły.
- To mnie szukaj! Mam to w dupie!
Nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się i rzuciłam telefonem o ścianę po czym wybuchłam płaczem. Na moje nieszczęście po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Nie chciałam się z nikim widzieć. Nie teraz kiedy w każdej chwili może tu wpaść mój brat i wszystkich pozabijać. Dosłownie. Pukanie nie ustało. Wkurwiłam się.
- Wlazł. - wydarłam się, a do pokoju wszedł Jeff.
- Co się stało? - zapytał łagodnie, a mi od razu przeszłą złość na niego.
- Nie ważne...
- Powiedz.
- Mój brat, o którym ci wczoraj w klubie mówiłam, teraz mnie szuka i jak się dowie, że tu jestem to nas wszystkich pozabija...
- powiedziałam przez płacz.
- Csiii nie płacz, wszystko będzie dobrze, już ja się o to postaram. Zobaczysz. - powiedział przytulając mnie.
- Dziękuje - powiedziałam pociągając nosem.
- Za co?
- Za to, że przy mnie jesteś...
- Nie ma sprawy.
Siedzieliśmy tak jeszcze dobre 10 minut, po czym postanowiliśmy obejrzeć jakiś film. Jeff pozwolił mi wybrać film. Mój wybór padł na "3 metry nad niebem". Oglądaliśmy leżąc na moim łóżku. Byłam wtulona w niego. Tego właśnie teraz potrzebowałam. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam w ramionach Jeffa. Kiedy się obudziłam było już rano, a ja nadal byłam wtulona w Jeffa, który nadal słodko spał. Uśmiechnęłam się na sam jego widok, ale kiedy przypomniałam sobie o Drake, mój uśmiech zaraz zniknął.
- Ejjjj... - usłyszałam jego zachrypnięty, seksowny głos, więc od razu odwróciłam głowę w jego stronę.
- Co? - zapytałam nie wiedząc o co mu chodzi.
- Nigdy nie przestawaj się uśmiechać. - powiedział poważnie.
- Okey... - odpowiedziałam niepewnie.
- Obiecaj mi to. - poprosił.
- Dobra obiecuje. - odpowiedziałam. Jemu mogłabym obiecać wszystko.
- No to uśmiech proszę. - powiedział spoglądając mi w oczy.
Uśmiechnęłam się.
- Od razu lepiej. - uśmiechnął się.
*****************************************
Jak się podoba rozdział? Komentujcie. Do następnego!

2 komentarze: